Wyjazd integracyjny grupy 2 (Kraków-Zakopane)

Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii w Piasecznie - Wyjazd integracyjny grupy 2 (Kraków-Zakopane) - 2015

W dniu 25 września 2015 r. o godz. 8.00 wyruszyłyśmy na podbój Małopolski. Pożegnałyśmy „zgodowe mury” i pociągiem Kolei Mazowieckich dotarłyśmy do Warszawy. Tam na Dworcu Zachodnim czekał już na nas zielony PKP Intercity do samego Krakowa. W Krakowie przywitał nas mały deszczyk, ale wcale nas to nie zniechęciło i po zostawieniu bagaży udaliśmy się na WAWEL. To było dobre spotkanie z historią Polski, ciekawe i twórcze. Informacje docierały do nas bezpośrednio przez audio-przewodnika, więc każdy z uczestników ze słuchawkami na uszach wędrował po Wawelu: od Grobów Królewskich aż na Dzwon Zygmunta. Wawel wycisnął z nas wszystkie siły więc z wielką chęcią, mimo już ulewnego deszczu, poszliśmy spacerkiem po krakowskiej starówce, szukając miejsca na dobry obiad. Krakowska Pizzeria była po prostu MEGA. Po obfitym posiłku pozostał nam jeszcze dojazd do Szaflar (miejsce naszego noclegu). Podróż była wymagająca, zwłaszcza że ulewa dawała się we znaki. Ale z pomocą naszych kochanych Sióstr z Szaflar, z suchymi głowami i bagażami dotarliśmy na nocleg. Domek w Szaflarach jest piękny, od razu udzielił się nam nastrój górski, więc w dobrym nastawieniu zakończyliśmy pierwszy integracyjny dzień.

Dzień drugi niestety też przywitał nas deszczem, ale zaopatrzeni w dobre buty i przede wszystkim dobre nastroje, wyruszyliśmy do Zakopanego. Podjęliśmy decyzje: zdobywamy Sarnią Skałkę. Przy wejściu do Doliny Strążyskiej zmieniliśmy trochę swój wizerunek – od tej pory przy każdym kroku szeleściły kolorowe płaszcze. Wyprawa górska zawsze jest wyzwaniem – w deszczu tym bardziej. Tym razem DALIŚMY RADĘ. Dobre słowo, wzajemna pomoc, czasami reprymenda wychowawców towarzyszyły w drodze po górskim szlaku. Przełęcz pod szczytem zdobyta – wracaliśmy trochę zmoczeni ale z poczuciem wewnętrznego zwycięstwa. Obiektywnie patrząc – nie było łatwo, a cała grupa i wychowawcy kilka godzin razem w górach przetrwali. Po takim zwycięstwie mógł na nas czekać już tylko dobry obiad. Nasi wychowawcy zaprosili nas do Stek Chałupy, na Krupówkach i tam jedliśmy do syta, różne potrawy, każdy według uznania i smaku.

Na Krupówkach wciąż lał deszcz, trudno, pamiątki kupić trzeba, a potem nasze piękne Szaflary. Wieczorem czekała nas niespodzianka – p. Monika przygotowała świetne zajęcia integracyjne, śmiechu i wygibasów było co nie miara. Bawiliśmy się znakomicie, a żeby było jeszcze radośniej pod koniec spotkania przyszła do nas Klaudia S. – „była” z grupy II, pięknie nam zaśpiewała. Wspólna kolacja, także z naszym gościem, podsumowała dzień – wielu wrażeń i osobistych zwycięstw.

I cóż – dzień trzeci – powoli trzeba się żegnać z górskimi widokami. Może z uwagi na dość pochmurną i deszczową pogodę, nie widzieliśmy ich zbyt dużo, ale wiemy że tam były – wychowawcy zapewniali, że „jest pięknie”. Niedzielna Eucharystia w Kościele Parafialnym w Szaflarach, pożegnanie z siostrami i ruszamy na Zakopiankę, a stamtąd Szwagropolem aż do Krakowa. Trzeba przyznać, że transport był rewelacyjny, zarezerwowane miejsca, dojazd na czas – komfort na szóstkę. Tym razem Kraków przywitał nas słońcem – to dobrze, że wędrując ulicami Krakowa na niedzielny obiad mogliśmy jeszcze podziwiać piękną Starówkę. A na zakończenie „marszobieg” w kierunku dworca – właściwie bieg z przeszkodami, tak wiele ludzi pojawiło się nagle w Krakowie.

W podróży powrotnej nie brakowało wspólnych rozmów, podsumowań, wymiany doświadczeń. I mimo tego, że w Ośrodku byliśmy dopiero ok. 22.00 dobry nastrój towarzyszył nam do końca.

Dziękujemy Wam p. Krzysztofie, p. Moniko i p. Marto za ten czas: dobry, niezapomniany – dziękujemy i czekamy na następny…

{gallery}kronika/2015/09-27d{/gallery}