Zakopane-Pardałówka ferie zimowe

Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii w Piasecznie - Ferie zimowe Zakopane-Pardałówka - 2016

Wreszcie przyszedł czas na długo oczekiwane ferie zimowe. Niewiadomo jak, ale aż 16 z nas zostało wybranych na tegoroczne zimowisko. Tym razem zamiast do Karpacza wybrałyśmy się do Zakopanego. Chociaż prognoza pogody nie zapowiada śnieżnej zimy i pewno zamiast surfować po białych stokach będziemy zmuszone do spacerów po dolinach wiosennego Podhala, to i tak spróbujemy wykorzystać ten czas na relaks i dobrą zabawę – przecież w dobrym towarzystwie nie można się nudzić.

30 styczeń – sobota

W sobotni poranek wyruszyłyśmy do Zakopanego. Przez całą drogę towarzyszyło nam wiosenne słoneczko i sznur samochodów zmierzających w tym samym kierunku co my. Na zakopiańską Pardałówkę przybyłyśmy późnym popołudniem. W ekspresowym tempie rozlokowałyśmy się w Willi Kubik i po pysznym obiadku udałyśmy się na rekonesans. Wieczorny spacer po Krupówkach, mnóstwo atrakcji i piękno otaczającego nasz krajobrazu są zapowiedzią miłe i intensywnie spędzonego czasu….

{gallery}kronika/2016/01-30/d1/{/gallery}

31 styczeń – niedziela

Jak wszystkim wiadomo pogoda w górach jest nieprzewidywalna – wczoraj wieczorem była jeszcze wiosna a dzisiaj Zakopane powitało nas zimową zawieruchą. Ciepło ubrane udałyśmy się najpierw na niedzielną Mszę świętą do Kościoła Najświętszej Maryi Panny Matki Zbawiciela na Antałówce. Kolejnym punktem programu były Krupówki. Tym razem w świetle dziennym mogłyśmy podziwiać najbardziej rozpoznawalne miejsce w Zakopanem. Po krótkim spacerze przyszedł czas na zimowe szaleństwo czyli „jazdę figurową” w naszym wykonaniu. Przez ponad godzinę lodowisko było nasze, a wszelkiego rodzaju wspomagacze (foczki, pingwinki i misie polarne) chociaż przeznaczone dla tych najmłodszych robiły wsród nas prawdziwą furorę. Wieczorową porą udałyśmy się na spacer pod stoki narciarskie na Nosalu. Widok oświetlonych, ośnieżonych i pełnych narciarzy stoków rozbudził naszą wyobraźnię i od wczoraj z niecierpliwością czekamy na pierwszą lekcję z instruktorem nauki jazdy na nartach. To był dzień pełen atrakcji, ale my jesteśmy spragnione pozytywnych wrażeń, więc te, które miały jeszcze zapas energii urządziły sobie turniej gry w bilard.

{gallery}kronika/2016/01-30/d2/{/gallery}

1 luty – poniedziałek

Jak mawiają Górale – jaki poniedziałek taki cały tydzień. A nasz poniedziałek, był bardzo intensywny, więc aż strach pomyśleć co mogą przynieść kolejne dni. Prawie cały dzisiejszy dzień spędziłyśmy na świeżym powietrzu. Najpierw spacer Krupówkami do stacji PKL skąd odjeżdża kolej linowo-terenowa na Gubałówkę. Z Gubałówki, która liczy 1126 m n.p.m. mogłyśmy podziwiać panoramę naszych, skąpanych w chmurach, ale i tak pięknych Tatr. Po krótkim spacerze w towarzystwie padającego śniegu i zapachu grillowanych oscypków zjechałyśmy gondolową kolejką linową z Polany Szymoszkowej. Całe zmarznięte i przemoczone udałyśmy się do uroczej kawiarenki na gorącą czekoladę oraz gofry. Uwieńczeniem dzisiejszego dnia był seans w kinie Giewont, gdzie obejrzałyśmy bajkę pt. „Alvin i wiewiórki”.

{gallery}kronika/2016/01-30/d3/{/gallery}

{youtube}Dk9STLKAQs0{/youtube}

2 luty – wtorek

Dzisiaj obchodziliśmy święto Ofiarowania Pańskiego tradycyjnie nazywane świętem Matki Bożej Gromnicznej, dlatego po śniadaniu udałyśmy się na Mszę świętą, aby w sposób uroczysty zakończyć okres bożonarodzeniowy. Dodatkowo w dniu dzisiejszym przypadał kolejny dzień życia konsekrowanego, dlatego w naszej modlitwie nie zapomniałyśmy o siostrach i braciach zakonnych, którzy stanęli na naszej drodze. W sposób szczególny modliłyśmy się za obecne z nami na zimowisku – s. Beatę i s. Martę.

Pogoda ciągle płata nam figle – miałyśmy iść na narty, a po niedzielnym śniegu nie ma już śladu. Na szczęście na stokach narciarskich w Małym Cichym zostało go jeszcze troszkę i właśnie tam miałyśmy okazję spróbować swoich sił. Te z nas, które podjęły wyzwanie wykorzystały czas z instruktorem maksymalnie. Wywrotki, ślizgi, pługi, skręty, biegi i hamowanie zostały opanowane – może nie do perfekcji, ale na pewno na tyle, aby poszaleć na stoku jeszcze nie jeden raz.

Po kilkugodzinnej zabawie na śniegu, po przepysznej obiadokolacji przyszedł czas na chwile wyciszenia i refleksji podczas wspólnego oglądania filmu pt. „Lista Schindlera”. Film ten miał wprowadzić nas w tematykę eksterminacji narodu żydowskiego i przygotować do jutrzejszej wycieczki do Oświęcimia.

{gallery}kronika/2016/01-30/d4/{/gallery}

3 luty – środa

Na piąty dzień pobytu w Zakopanem zaplanowałyśmy wycieczkę, ale właściwie nie była to wycieczka, lecz bardziej refleksyjna podróż, którą każda przeżyła na swój własny, osobisty sposób. Punktem naszej „wyprawy” był KL Auschwitz – największy z niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych i ośrodków Zagłady. Życie straciło tu ponad 1,1 mln mężczyzn, kobiet i dzieci. Miejsce, które do dziś wywołuje niezwykłe emocje. „Skansen” historii – brutalnej, niesprawiedliwej…

Na początku oprowadzania stanęłyśmy pod cynicznym napisem ARBEIT MACHT FREI (praca czyni wolnym). Przez chwilę słuchałyśmy wprowadzenia do historii tego miejsca i wpatrywałyśmy się w przestrzeń za bramą. Pomyślałyśmy, że taką samą konsternację przeżywali tu – dowożeni codziennie – nieświadomi swojej sytuacji ludzie… Zastanawiałyśmy się, czy oni podejrzewali, że pod działaniami Niemców kryje się tak niszczycielski podstęp…

Bloki w muzeum zwiedzałyśmy w ciszy i zadumie. Wstrząsający był widok tysięcy par butów należących niegdyś do więźniów, szczególnie tych najmniejszych…Widziałyśmy też wiele naczyń, walizek…Niemcy magazynowali dosłownie wszystko: okulary, protezy, grzebienie, pędzelki do golenia… Trudno opisać uczucia, które nam towarzyszyły podczas oglądania więziennych pasiaków. Pomyślałyśmy, że przecież te same ubrania mieli na sobie jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Ten obraz na długo pozostanie w naszej pamięci.

Po drodze mijałyśmy zawieszone na ścianach zdjęcia więźniów. Zdjęcia, na których są twarze bez wyrazu, oczy smutne i pozbawione nadziei. Pod nimi najczęściej informacje na temat wieku, narodowości i data śmierci. I poruszająca informacja: człowiek wytrzymywał w obozowych warunkach najdłużej 3 miesiące…

Na koniec zwiedzania szczególną refleksję wzbudziła w nas informacja o dokonywanych na więźniach okrutnych pseudomedycznych eksperymentach. Zaplanowane na szczeblu centralnym, miały służyć bądź potrzebom armii (część z nich miała na celu poprawę stanu zdrowotnego żołnierzy), bądź też podbudowie teorii rasistowskich (m.in. przez głoszenie tez o wyższości rasy nordyckiej). Niezależnie od eksperymentów zaplanowanych na szczeblu centralnym, szereg lekarzy hitlerowskich eksperymentowało na więźniach na zlecenie niemieckich firm farmaceutycznych, instytutów medycznych, bądź z pobudek osobistych zainteresowań i naukowej kariery.

Nie sposób zrozumieć powojennej Europy i świata bez dogłębnej konfrontacji swojego wyobrażenia o człowieku z pozostałościami Auschwitz. Po tej poruszającej lekcji historii będziemy pamiętały o krzywdzie ludzi, których dotknął czas wojny – czas terroru i pogardy… O tych, którzy nie zasmakowali słodyczy wolności, jak również o tych, na których ten czas odcisnął ogromne piętno…

{gallery}kronika/2016/01-30/d5/{/gallery}

4 luty – czwartek

Minął kolejny dzień, czas bardzo szybko płynie i trudno uwierzyć, że już połowa zimowiska za nami. Dzisiejszy dzień spędziłyśmy na miejscu, tzn. w Zakopanem. Najpierw spacerkiem podczas śnieżnej zamieci udałyśmy się pod skocznię, na której dwa tygodnie temu nasi skoczkowie w konkursie drużynowym Pucharu Świata zajęli trzecie miejsce. Na Wielkiej Krokwi swoje medale zdobywał także Adam Małysz. Niestety pogoda nie była dla nas łaskawa i skocznię widziałyśmy jak przez mgłę, bo widoczność ograniczał mocno padający śnieg. Wielka Krokiew nie jest jedyną atrakcją w tej części Zakopanego, zbudowano tutaj największy na świecie labirynt lodowy. Wszystkie z zapałem weszłyśmy do niego, ale każda kolejna minuta spędzona na poszukiwaniu wyjścia osłabiała naszą pewność siebie. Odnalezienie wyjścia ze ślepych uliczek labiryntu okazało się o wiele trudniejsze, niż nam się to na początku wydawało, ale zabawa była przednia a śmiechu co nie miara.. Po powrocie ze spaceru rozdzieliłyśmy się na dwie grupy – jedna grupa poszła na narty a druga na lodowisko. Narciarskie szaleństwo tym razem odbywało się na jednym ze stoków pod Nosalem, a jazda figurowa na lodzie na lodowisku usytuowanym przy górnych Krupówkach. I tak na sportach zimowych upłynęło nam całe popołudnie. A po obiadokolacji wybrałyśmy się na spacer po zakopiańskich Krupówkach, aby zaopatrzyć się w pamiątki i upominki dla najbliższych. W jednej z kawiarenek zjadłyśmy mega zapiekanki i zadowolone wróciłyśmy do naszej willi, aby obejrzeć pierwszą część Titanica z Leonardo DiCaprio w roli głównej.

{gallery}kronika/2016/01-30/d6/{/gallery}

5 luty – piątek

Trzeba powiedzieć, że za nami niezwykły i bardzo świąteczny piątek. Zastanawiacie się dlaczego? Dziś wspomnienie św. Agaty, więc i w naszej zimowiskowej drużynie imieniny Pani Agaty. Na porannej zbiórce złożyłyśmy naszej Kochanej Pani Agacie życzenia i wręczyłyśmy drobny prezent. Dzień zapowiadał wiele imieninowych atrakcji i trzeba przyznać, że takie dostarczył. Po śniadaniu wyruszyłyśmy na Krupówki, gdzie nasza Solenizantka zaprosiła nas do Kina Giewont na „Miśka w Nowym Jorku”. Już w drodze pierwsza niespodzianka: spotkanie z czterema jelonkami i spontaniczne „selfie” ze zwierzątkami, których w Piasecznie niestety nie spotkamy. A film przyniósł dużo śmiechu i nawet trochę przemyśleń: król do końca walczy o swój dom. Nie poddaje się, gdy przychodzą przeciwności. Kino na Krupówkach, więc po seansie filmowym, nie mogłyśmy przejść obojętnie obok straganów – dobry czas, by zaopatrzyć się w pamiątki. I pięknie, bo dzięki nim mogłyśmy dzisiejszą Solenizantkę obdarować bukietem zakopiańskich, czerwonych tulipanów. Nasz spacer w stosunkowo mroźnej i zimowej aurze zakończył się niespodziewanym, imieninowym deserem w krupówkowej omleciarni. Omlet z bitą śmietaną i owocami oraz gorąca herbatka z cytryną były po prostu przepyszne, cudowne…mega wyśmienite. Jak to dobrze, że nasza wychowawczyni miała dziś imieniny. Po południu, Godzinę Miłosierdzia rozpoczęłyśmy Koronką do Miłosierdzia Bożego, a po niej uczestniczyłyśmy w pierwszopiątkowej Mszy świętej w pięknym zakopiańskim Sanktuarium Świętej Rodziny. Po udanym i pełnym niespodzianek popołudniu wróciłyśmy na Pardałówkę do naszej „Willi Kubik”. Dobra obiadokolacja i wspólnie spędzony wieczór przy „Bezpiecznej przystani” zakończył kolejny dzień naszego zimowiska.

{gallery}kronika/2016/01-30/d7/{/gallery}

6 luty – sobota

No cóż kolejny dzień jest już tylko wspomnieniem… Sobotę rozpoczęłyśmy od zajęć z podziałem na grupy. Jedna grupa udała się na ostatnie już, podczas tych ferii, zimowe szaleństwo na stoku narciarskim. Druga troszkę liczniejsza spacerkiem wybrała się na Krupówki, aby tam zwiedzić Muzeum Figur Woskowych. W muzeum mogłyśmy zrobić sobie zdjęcie z bardzo realnie wyglądającymi figurkami m.in. Shreka, Harry Potera, Jacka Sparrow, Bruce’a Willisa, The Beatles, Einsteina, Pablo Picasso, Michała Anioła i Salvadora Dali. W muzeum była jeszcze sala, w której znajdował się labirynt luster, no i oczywiście nie mogłyśmy sobie darować tej przyjemności. Zabawa była przednia a śmiechu co nie miara… Popołudnie spędziłyśmy już wspólnie – najpierw zwiedziłyśmy wystawę rzeźb lodowych wykonanych przez mistrzów świata. Kolejnym punktem programu było lodowisko, na którym przez ponad godzinę szalała cała grupa. I jakby tego wszystkiego było mało po przepysznej obiadokolacji wybrałyśmy się do kina na premierę polskiej komedii „Planeta Singli”. Tytuł filmu może nie zachęca do obejrzenia, ale naprawdę warto go obejrzeć – jest to film nie tylko do śmiechu ale i do przemyśleń. Dawno nie oglądałyśmy polskiego filmu z tak szeroko rozumianym przesłaniem do młodych ludzi i nie tylko…

{gallery}kronika/2016/01-30/d8/{/gallery}

{youtube}Txx50nvkido{/youtube}

7 luty – niedziela

Na ostatni dzień naszego pobytu w Zakopanem zaplanowana została wycieczka do Wadowic – miejsca, z którego pochodzi nasz ukochany święty Jan Paweł II. W tym roku jest On naszym szczególnym patronem, ponieważ cały rok pracujemy w oparciu o jego motto pochodzące z encykliki Veritatis Splendor – „Prawda oświeca rozum i kształtuje wolność człowieka”. Na początek udałyśmy się na mszę świętą w Bazylice Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, do której chodził Papież, jako młody chłopiec. W ramach kazania wysłuchałyśmy wykładu p. Antoniego Zięby z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka. Następnie zwiedziłyśmy odnowione Muzeum – Dom Rodzinny Jana Pawła II. Muzeum to olśniewa nie tylko nowoczesnością, ale przede wszystkim pamiątkami po naszym Świętym. Są tutaj eksponaty obrazujące poszczególne okresy życia Papieża Polaka – od dzieciństwa poprzez wojenną młodość, odkrycie drogi powołania, wstąpienia na tron Stolicy Piotrowej, ogólnoświatowe pielgrzymki aż po smierć.

W Muzeum mogłyśmy zobaczyć eksponat z Włoch, wypożyczony do Wadowic tylko na trzy lata – jest to oryginalny pistolet, z którego Mehmet Ali Agca strzelał do Papieża na pl. Św. Piotra w Rzymie (13.05.1981).

Po duchowej uczcie, udałyśmy się śladami św. Jana Pawła II na papieskie kremówki, do jednej z wadowickich kawiarenek.

{gallery}kronika/2016/01-30/d9/{/gallery}

8 luty – poniedziałek

I mamy już poniedziałek – ostatni dzień naszego zimowiska. W drodze powrotnej do domu wstąpiliśmy jeszcze na krótką chwilę do Krakowa – miasta koronacji królów polskich. W ekspresowym tempie zwiedziłyśmy Rynek Główny, a na nim Sukiennice i Kościół Mariacki. Odwiedziłyśmy także wawelskiego smoka, który z radości na nasz widok zionął ogniem :), bo przecież nie często się zdarza, żeby odwiedzały go takie osobistości 🙂 Na koniec przespacerowałyśmy się pod oknem papieskim na ul. Franciszkańskiej 3, z którego podczas pielgrzymek do Polski przemawiał Papież Jan Paweł II.

W doborowym towarzystwie czas szybko mija, a przy tak wielu zapewnionych nam atrakcjach minął niewiarygodnie szybko. I teraz nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na kolejny wyjazd – tym razem może nad morze…

{gallery}kronika/2016/01-30/d10/{/gallery}